Aston Martin wzywa DBX-a do serwisu z powodu błędu oprogramowania
Aston Martin musi wezwać do serwisu modele DBX z roczników 2025 i 2026 oraz DBX S z rocznika 2026, bo system monitorowania ciśnienia w oponach może nie ostrzec kierowcy przy powolnym spadku ciśnienia. Naprawa w serwisie trwa około 12 minut, ale moment jest niewygodny. Gaydon potrzebuje, by odświeżona podstawowa gama kojarzyła się z bezbłędną jakością, zwłaszcza gdy słabsze wyniki finansowe zwiększyły znaczenie niezawodności i marży.
W Stanach Zjednoczonych akcja obejmuje 1091 samochodów, czyli modele DBX z roczników 2025 i 2026 oraz DBX S z rocznika 2026, wyprodukowane między 23 maja 2024 roku a 11 lutego 2026 roku. Z tego samego dokumentu NHTSA wynika, że poza USA tej samej aktualizacji oprogramowania wymaga kolejnych 2146 egzemplarzy DBX-a. Aston Martin poinformował też, że nie otrzymał żadnych zgłoszeń o wypadkach ani obrażeniach związanych z tą usterką.
Sama wada jest węższa i bardziej biurokratyczna, niż sugeruje typowy nagłówek o zwiększonym ryzyku wypadku. Problem nie dotyczy opony, zawieszenia ani hamulców. Tkwi w kodowaniu procesu produkcyjnego. Gdy Aston Martin przeniósł DBX-a na architekturę elektroniczną Star 2.4, fabryka musiała zastosować nową procedurę miękkiego restartu, z opóźnieniem jednej sekundy, aby prawidłowo skonfigurować moduł TPMS. Firma nie dostosowała procesu produkcyjnego DBX-a do tego wymogu, więc moduł nie zapisał wszystkich właściwych wartości. Skutek jest bardzo konkretny. System nadal potrafi wykryć gwałtowny spadek ciśnienia, czyli taki, który towarzyszy poważniejszej awarii, ale może pozostać bierny przy powolnym uchodzeniu powietrza. To właśnie sprawiło, że auto przestało spełniać wymogi FMVSS 138.
W praktyce to akcja, nad którą da się zapanować. Według raportu NHTSA dealerzy mogą usunąć problem bezpłatną aktualizacją oprogramowania. Procedura zajmuje do 12 minut, a dokument nie zawiera zaleceń, by nie jeździć samochodem ani nie parkować go na zewnątrz. Powiadamianie właścicieli miało rozpocząć się 15 kwietnia 2026 roku, a numery VIN można było sprawdzać od 25 marca. Aston Martin powinien więc zamknąć sprawę szybko i niewielkim kosztem, co jest zdecydowanie korzystniejsze niż wejście w koszty typowej akcji serwisowej dotyczącej elementów mechanicznych.
To istotne, bo Aston Martin zakończył 2025 rok z przychodami na poziomie 1,258 mld funtów, o 21 proc. niższymi niż rok wcześniej. Wolumen sprzedaży hurtowej spadł o 10 proc., do 5448 aut. Sprzedaż SUV-ów zmniejszyła się o 9 proc., do 1717 sztuk, a skorygowany EBIT pogłębił się do straty 189,2 mln funtów. W tym samym raporcie rocznym spółka podała, że koszty gwarancji, wsparcia dealerów i innych wydatków związanych z jakością produktów wzrosły o około 65 mln funtów. W takim otoczeniu każdy sygnał dotyczący jakości DBX-a ma większe znaczenie niż zwykle.
Akcja dotyczy też linii modelowej, od której Aston Martin oczekuje czegoś więcej niż tylko przyzwoitego wolumenu sprzedaży. Firma wprowadziła DBX-a S w kwietniu 2025 roku jako nowy model flagowy, z mocą 727 KM i momentem obrotowym 900 Nm. W wynikach za 2025 rok zapisano, że pierwsze dostawy DBX-a S, wraz z innymi nowymi odmianami, pomogły podnieść średnie ceny transakcyjne w czwartym kwartale. Innymi słowy, nie chodzi wyłącznie o samochód wolumenowy. To jeden z modeli, na których kierownictwo opiera poprawę jakości cen i marży.
Tak, to tylko poprawka oprogramowania i tak, zajmuje tylko 12 minut. Ale gdy firma próbuje przekonać rynek, że jej nowe kluczowe modele są warte każdej żądanej za nie kwoty, nawet drobna kontrolka ostrzegawcza, która może się nie zapalić, wygląda na wyjątkowo niefortunny moment.