Dodge Charger znów z piekielnym V8 Hellcat
Dodge radykalnie zmienia strategię. Marka należąca do Stellantis oficjalnie potwierdziła, że do nowej generacji Dodge Chargera wróci doładowane V8 Hellcat. Powrót tej jednostki przewidziano na rok modelowy 2027.
To ogłoszenie oznacza wyraźny zwrot wobec planów z 2024 roku, kiedy Dodge zapowiadał przyszłość opartą na elektrycznym Chargerze Daytona oraz sześciocylindrowych, podwójnie doładowanych silnikach Hurricane.
Rzeczywistość jednak szybko zweryfikowała te założenia.
Elektryczny muscle car? Klienci nie kupili tej wizji
Dodge próbował przekonać tradycyjnych fanów muscle carów, że Charger Daytona EV to duchowy następca legendarnych V8. Wprowadzono nawet system Fratzonic Chambered Exhaust, czyli zewnętrzny generator dźwięku mający imitować ryk silnika spalinowego.
Odbiór wśród miłośników klasycznych muscle carów był jednak co najwyżej letni.
Dealerzy i pierwsze dane rynkowe jasno pokazały, że kluczowi klienci wciąż cenią sobie autentyczne doznania płynące z pracy V8. Dźwięk, wibracje i mechaniczne odczucia są dla nich nieodłączną częścią amerykańskiego muscle cara. Nawet najbardziej zaawansowane systemy dźwiękowe nie przekonały purystów.
Wstępne zamówienia na elektrycznego Chargera Daytona na rok 2025 były ponoć niższe od oczekiwań. Tymczasem Ford nadal sprzedaje mocne ilości Mustangów z V8, co pokazuje, że popyt na klasyczne silniki nie zniknął.
Nowa generacja Hellcata
Powrót Hellcata nie oznacza jednak prostego odgrzania starego przepisu. Dotychczasowe 6,2-litrowe V8 z kompresorem musi zostać dostosowane do ostrzejszych norm emisji i hałasu.
Inżynierowie mają wprowadzić 48-woltowy układ mild hybrid, który poprawi efektywność i wspomoże przyspieszenie przy niskich obrotach. Możliwa jest też nowa, wydajniejsza konstrukcja kompresora, zapewniająca wyższe ciśnienie doładowania przy mniejszym zużyciu energii.
Moc? Szacuje się, że nowy Hellcat osiągnie od 800 do 850 KM. To pozwoli mu zająć pozycję lidera w gamie Chargera, wyraźnie ponad wersjami z silnikiem Hurricane (około 550 KM) i elektrycznym Chargerem Daytona Scat Pack (około 670 KM).
Bezpośredni atak na Forda
Decyzja Dodge’a ma też wymiar strategiczny. Obecnie tylko Ford oferuje w USA muscle cara z V8 w dużej skali – to Mustang Dark Horse.
Chevrolet zakończył produkcję Camaro, zostawiając wyraźną lukę w segmencie. Dodge zamierza ją wypełnić, przywracając Hellcata na szczyt oferty.
Dla Stellantis to także przyznanie, że elektryfikacja nie przebiega liniowo w każdym segmencie. Entuzjaści osiągów wciąż są przywiązani do emocji, jakie daje silnik spalinowy.
Niektórzy analitycy uważają, że zwrot Dodge’a może skłonić innych producentów do przemyślenia tempa elektryfikacji, zwłaszcza w niszowych modelach, gdzie tradycja wciąż ma ogromne znaczenie.
Na razie przekaz Dodge’a jest jasny: elektryczna przyszłość nadchodzi, ale V8 nie zamierza odejść po cichu.