Hennessey Goliath 700 wynosi Chevroleta Silverado ZR2 do nowej ligi
Hennessey wzięło Chevroleta Silverado ZR2 na rok 2026 i przesunęło go w znacznie droższy, bardziej widowiskowy rejon świata pick upów. Efekt to Goliath 700, odmiana z V8 o mocy 522 kW, która przyspiesza od 0 do 97 km/h w 4,2 s, dostaje długą listę modyfikacji podwozia i pakietu off road, a powstanie w zaledwie 100 egzemplarzach. Ten projekt mówi też sporo o rynku: w USA wciąż dobrze płaci się za V8, limitowane serie i dopracowane pakiety tunerów, które zaczynają wyglądać jak fabryczne wersje specjalne.
Hennessey zaprezentowało Goliatha 700 ZR2 17 marca 2026 roku i ustawiło go jako nowy flagowy wariant Silverado w swojej ofercie. Punktem wyjścia jest Chevrolet Silverado ZR2 na rok 2026, a moc rośnie do 522 kW i 828 Nm. Cena wynosi 139 950 dolarów (121 700 euro). Przy takim poziomie wyceny liczy się nie tylko siła, ale i ekskluzywność.
Stary amerykański przepis wciąż działa
Sama inżynieria trzyma się dobrze znanego scenariusza. Chevrolet oferuje Silverado ZR2 z silnikiem V8 6,2 litra o mocy 313 kW i 624 Nm. Hennessey dokłada kompresor, intercooler oraz własną kalibrację sterowania silnikiem, podnosząc osiągi o 66 procent. To skraca sprint 0 do 97 km/h z 5,6 s w seryjnym aucie do 4,2 s w tej wersji.
W założeniach nie ma tu nic szczególnie rewolucyjnego. I właśnie dlatego to działa. Bazowy samochód wykonuje najtrudniejszą część pracy, oferuje V8 o dużej pojemności, poważny osprzęt do jazdy w terenie i gabaryt, przy którym subtelność przestaje mieć większe znaczenie. Hennessey po prostu podkręca tę samą ideę o kilka poziomów.
Więcej niż pakiet tuningu
Bardziej wymowny jest sposób, w jaki ten projekt trafia do klientów. Hennessey nie sprzedaje zestawu części do późniejszego montażu. Oferuje kompletne auto za pośrednictwem autoryzowanych dealerów Chevroleta, z ograniczoną gwarancją na trzy lata lub 58 000 km. To istotne, bo obniża poczucie ryzyka po stronie kupującego i przesuwa Hennessey bliżej roli niemal producenta, a nie tunera działającego na dystans.
Taki format ułatwia też zrozumienie ceny, nawet jeśli nadal wygląda ona na lekko absurdalną. Klienci płacą nie tylko za większą moc, ale za gotowy produkt, niskoseryjną produkcję, ostrzejszy pakiet wizualny i status, którego standardowe Silverado ZR2, nawet świetnie skonfigurowane, nie jest w stanie w pełni zapewnić.
Zbudowany, by jechać mocniej, wyglądać twardziej i kosztować więcej
Hennessey nie poprzestało na komorze silnika. Goliath 700 dostaje modyfikację zawieszenia BDS, zintegrowane amortyzatory Multimatic DSSV, większe koła, 35 calowe opony terenowe, stalowe zderzaki z przodu i z tyłu, dodatkową osłonę podwozia oraz 40 calową belkę LED. Sam ZR2 od Chevroleta już seryjnie ma solidny zestaw, w tym fabryczne podniesienie, amortyzatory DSSV, blokady przedniego i tylnego mechanizmu różnicowego oraz 33 calowe opony. Hennessey nie tyle wymyśliło Silverado ZR2 na nowo, co przesunęło tę samą formułę w bardziej przerysowaną i bardziej dochodową część rynku.
To sedno całej historii. Nie jest to potwór zaprojektowany od zera i zbudowany ogromnym kosztem. To istniejący pick up, już mocny w standardzie, który stał się szybszy, głośniejszy i bardziej pożądany przy relatywnie niewielkim ryzyku rozwojowym. Z biznesowego punktu widzenia trudno nie docenić tej efektywności.
Cena zdradza, do kogo to jest
Chevrolet wycenia Silverado ZR2 na rok 2026 od 71 700 dolarów (62 350 euro), co oznacza, że Goliath 700 niebezpiecznie zbliża się do podwojenia progu wejścia. To od razu zawęża grupę odbiorców. Nie jest to propozycja dla tych, którzy chcą po prostu najbardziej opłacalnej wersji zdolnego pick upa. To oferta dla osób, które chcą gotowego produktu, rzadkiego produktu, takiego, który ogłasza swoją obecność, zanim jeszcze odpali.
Na szerszym rynku szybkich pick upów Hennessey wciąż zatrzymuje się tuż przed najbardziej ekstremalnym fabrycznym punktem odniesienia. Ford oferuje F 150 Raptor R na rok 2026 z doładowanym V8 o mocy 537 kW. Mimo to wniosek pozostaje ten sam. Elektryczne i hybrydowe pick upy zyskują na znaczeniu, ale niszowy klient na szczycie tego segmentu nadal sięga po stare składniki: duże V8, doładowanie, dominującą wysokość nadwozia i obietnicę, że niewielu innych będzie miało to samo.
Hennessey zrozumiało to doskonale. Nie wymyślało nowej platformy ani nie goniło za skomplikowanym pomysłem. Wzięło już przekonujące Silverado ZR2 i zrobiło je droższe, szybsze i bardziej pożądane. W tym zakątku amerykańskiego rynku to nie lenistwo. To po prostu dobry biznes.