Jensen Interceptor wraca: brytyjska ikona w nowym wydaniu
Jedna z najbardziej rozpoznawalnych marek motoryzacyjnych powraca do życia: brytyjski specjalista od niskoseryjnych aut, Jensen International Automotive (JIA), ogłosił plany wprowadzenia na rynek nowoczesnej interpretacji legendarnego Interceptora. Ten symbol lat 60. i 70. zasłynął ogromną, panoramiczną tylną szybą i brutalną mocą, ale teraz wraca nie jako odrestaurowany klasyk, lecz zupełnie nowy Gran Tourer. Ambicją projektu jest połączenie brytyjskiej elegancji i surowych osiągów w technologicznie dopracowanym aucie, które ma konkurować z dzisiejszymi luksusowymi coupé.
W przeciwieństwie do wielu współczesnych powrotów, Jensen nie zamierza przechodzić na pełną elektryfikację. Marka pozostaje wierna silnikowi spalinowemu, stawiając na „analogowe” doznania zza kierownicy. Nowa generacja Interceptora otrzyma autorską aluminiową ramę i potężny silnik V8, a niektóre wersje mają oferować ponad 600 KM. To ukłon w stronę oryginału, który łączył brytyjską karoserię z amerykańską mocą Chryslera, choć tym razem inżynieria została zaprojektowana od podstaw, by sprostać współczesnym normom emisji i oczekiwaniom dotyczącym prowadzenia. Nowe podwozie otrzyma niezależne zawieszenie i wydajne hamulce, by ten brytyjski arystokrata trzymał się drogi nawet w najtrudniejszych warunkach.
Pod względem stylistyki JIA balansuje na cienkiej granicy, starając się zachować kultową sylwetkę oryginału, unikając jednocześnie efektu pustej kopii. Nowy Interceptor zachowuje swój najbardziej rozpoznawalny element – ogromną, przeszkloną „bańkę” z tyłu – ale panele nadwozia będą wykonane z lekkich kompozytów i aluminium. Wnętrze to obietnica absolutnego luksusu: ręcznie wykańczana skóra spotyka się tu z nowoczesnymi ekranami i topowym nagłośnieniem, tworząc klimat godny Bentleya czy Astona Martina. To auto szyte na miarę dla kolekcjonerów, którzy cenią analogowy klimat, ale nie chcą rezygnować z cyfrowych wygód.
Powrót Interceptora to efekt lat żmudnych prac, podczas których prawa do marki i jej dziedzictwo kilkukrotnie zmieniały właścicieli. Teraz projekt wydaje się mieć zapewnione finansowanie i wsparcie techniczne, a pierwsze egzemplarze mają trafić do klientów w limitowanej liczbie już w 2026 roku. Jako produkt niszowy, z bardzo ograniczoną produkcją, nowy Interceptor z miejsca stanie się rzadkością i symbolem statusu. Czy ta reinkarnacja przetrwa dłużej niż poprzednie próby wskrzeszenia brytyjskich legend? Czas pokaże, ale na razie Interceptor jest gotów wrócić na drogi.