Volkswagen rozważa małego lub średniego pick-upa na rynek USA
Volkswagen nadal nie potwierdza nowego projektu pick-upa, ale też przestał ograniczać się do niejasnych sugestii. Wypowiedzi z New York Auto Show na początku kwietnia wskazują, że koncern poważnie analizuje wejście do segmentu, który wciąż zapewnia wysoką sprzedaż i zdrowe marże. Ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła, ale kierunek staje się coraz wyraźniejszy. Marka raczej nie zamierza atakować trzonu amerykańskiego rynku pełnowymiarowych trucków.
Kjell Gruner, szef Volkswagen Group of America, powiedział 3 kwietnia 2026 roku podczas New York Auto Show, że firma nie wyklucza pick-upa i rozważa zarówno warianty z segmentu B, jak i C. To istotny szczegół, bo nie była to ogólnikowa deklaracja w stylu „może kiedyś”. Było to dość bezpośrednie wskazanie segmentów, w których Volkswagen mógłby oprzeć się na istniejących architekturach i uniknąć kosztownej, bezpośredniej walki z Fordem F-150, Chevroletem Silverado czy Ramem 1500. W tej samej rozmowie Gruner zaznaczył też, że sens mogą mieć zarówno konstrukcje samonośne, jak i oparte na ramie.
Dodatkowego znaczenia tej wypowiedzi nadaje jej spójność z wcześniejszymi sygnałami. Już w kwietniu 2025 roku Gruner powiedział Car and Driver, że pick-up należy do obszarów wzrostu, które firma analizuje. Wówczas dodał, że ewentualny przyszły model musiałby dzielić komponenty z istniejącym autem i najpewniej zmierzałby w stronę konstrukcji samonośnej. To oznacza, że komentarze z wiosny 2026 roku nie są przelotną myślą, lecz elementem strategicznej koncepcji obecnej na stole co najmniej od roku.
Na podstawie dotychczasowych sygnałów bardziej prawdopodobny wydaje się kompaktowy lub średniej wielkości truck z nadwoziem samonośnym. Powód jest dość prosty. Gruner mówił o mniejszych segmentach i wskazywał możliwość wykorzystania istniejących platform, a Motor1 zauważył, że Volkswagen nie ma obecnie gotowej bazy ramowej dla rynku Ameryki Północnej. Gruner podkreślił też, że Scout działa jako odrębna firma, a decyzje dotyczące jej produktów nie przekładają się automatycznie na główną markę Volkswagena. To kieruje logikę projektu raczej w stronę lifestyle'owego i rodzinnego pick-upa opartego na platformie MQB niż tradycyjnego, ciężkiego auta do pracy.
Dla Volkswagena ten pomysł nie pojawia się w próżni. Koncern już wzmacnia swoją pozycję w segmencie pick-upów w Ameryce Łacińskiej. W kwietniu 2025 roku Volkswagen oficjalnie ogłosił, że w 2027 roku rozpocznie w Argentynie produkcję nowej generacji Amaroka opracowanego z myślą o Ameryce Południowej. Projekt wspiera inwestycja o wartości 580 mln dolarów, czyli 534 mln euro, w zakład w Pacheco. Wówczas firma podkreślała znaczenie lokalizacji produkcji jako elementu przyszłego planu i jasno zaznaczyła, że Ameryka Południowa otrzyma model dostosowany do własnych potrzeb. Reuters dodał, że produkcja Amaroka drugiej generacji w Republice Południowej Afryki będzie kontynuowana równolegle z Fordem Rangerem.
Podobny obraz wyłania się z planów w Brazylii. Reuters podał 1 lutego 2024 roku, że Volkswagen zainwestuje dodatkowe 9 mld reali, czyli 1,46 mld euro, w Brazylii w ciągu kolejnych pięciu lat, a program obejmuje nowego pick-upa obok lokalnych hybryd i samochodu elektrycznego. To nadaje najnowszym wypowiedziom o USA szerszy kontekst. Volkswagen nie traktuje pick-upów jako jednorazowego projektu wizerunkowego, lecz jako produkt regionalny i narzędzie wzrostu.
Wygląda więc na to, że firma szuka drogi wejścia na rynek trucków bez gry według reguł Detroit. Volkswagen nie musi mieć ogromnego auta użytkowego, by wygenerować wzrost. Wystarczyć może dobrze skalkulowany mniejszy pick-up, łączący komfort SUV-a, potencjał dla napędu hybrydowego i łatwiejsze do opanowania koszty produkcji. Jeśli marka właściwie dobierze formułę i cenę oraz dostosuje auto do lokalnej logiki rynku, projekt może stać się użytecznym nowym źródłem wzrostu.