Honda pod presją: zyski topnieją przez elektryki i cła USA
Najnowszy raport finansowy Hondy nie napawa optymizmem w Tokio. Zysk operacyjny w trzecim kwartale spadł aż o 61 procent, co dobitnie pokazuje, że przejście branży motoryzacyjnej na napędy elektryczne rzadko odbywa się bezboleśnie.
Sprzedaż motocykli w Azji wciąż ratuje bilans Hondy, ale dział samochodowy wpadł na mieliznę, rozpięty między chwiejną strategią a twardą polityką handlową na świecie.
Elektryczne ambicje kosztują
Największy cios przyniosły nieoczekiwanie wysokie wydatki na rozwój aut elektrycznych. Honda forsowała nowe projekty EV akurat wtedy, gdy globalny popyt zaczął słabnąć. Tylko w ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy roku finansowego firma spisała na straty około 1,7 miliarda dolarów, czyli 1,56 miliarda euro, na anulowanych programach rozwojowych i nietrafionych inwestycjach.
Efekt? Głęboko ujemny kwartał dla działu samochodowego. Zarząd zareagował, ograniczając wcześniejsze ambicje. Tam, gdzie Honda jeszcze niedawno celowała w 30 procent udziału aut elektrycznych w sprzedaży do 2030 roku, dziś mówi ostrożniej o 20 procentach.
Ta korekta mówi więcej niż same liczby. To sygnał, że entuzjazm wobec elektryfikacji nie przekłada się automatycznie na skalę dającą zyski.
Bariery handlowe i globalne zawirowania
Wewnętrzne potknięcia to tylko część problemu. Zewnętrzne naciski są coraz silniejsze, zwłaszcza 25-procentowe cła nałożone przez Stany Zjednoczone na wybrane importy. Ameryka Północna to dla Hondy kluczowy rynek, a nowe bariery handlowe, w połączeniu z ciągnącym się niedoborem półprzewodników, wywindowały koszty produkcji i sprzedaży do nieprzyjemnych poziomów.
W Azji sytuacja nie wygląda lepiej. Chińscy producenci aut elektrycznych, wspierani przez państwo i agresywną politykę cenową, systematycznie podgryzają pozycję zagranicznych marek. Udział Hondy w regionie wyraźnie osłabł.
Strategia do przemyślenia
Szefostwo Hondy przyznaje dziś, że obrany kurs wymaga gruntownej rewizji. W języku korporacyjnym to de facto przyznanie, że wcześniejsze prognozy były zbyt optymistyczne, a sama lojalność wobec marki nie wystarczy, by sprzedać przeciętny samochód elektryczny.
Firma utknęła w niezręcznym przejściowym etapie. Świat silników spalinowych, przez lata domena Hondy, powoli odchodzi w cień. Elektryczna przyszłość, która miała być nowym otwarciem, na razie okazała się kosztowną pustką.
Dla producenta, który zbudował reputację na inżynierskiej dyscyplinie i ostrożnym planowaniu, obecne zawirowania są czymś nowym. Teraz wyzwanie polega nie tylko na budowie aut elektrycznych, ale na udowodnieniu, że można je robić bez podkopywania fundamentów, które uczyniły markę odporną na kryzysy.