Mercedes-Benz VLE: Elektryczna rewolucja wśród vanów
Mercedes-Benz oficjalnie potwierdził: nadchodzi nowa generacja luksusowych elektrycznych vanów. Modele VLE oraz jeszcze bardziej ekskluzywny VLS zadebiutują globalnie 10 marca w Stuttgarcie. To początek nowego rozdziału – VLE zastąpi dotychczasowego EQV, oferując więcej technologii, komfortu i jasno określony cel.
VLE nie jest kolejną ewolucją, lecz technologicznym skokiem. Nowa platforma VAN.EA została zaprojektowana od podstaw z myślą o napędzie elektrycznym. Mercedes-Benz nie bawi się tu w półśrodki.
Dzięki instalacji 800 V, VLE obsługuje szybkie ładowanie prądem stałym z mocą do 320–350 kW. Ostatnie testy mówią same za siebie: prototyp pokonał trasę ze Stuttgartu do Rzymu (1 100 km) zaledwie z dwoma 15-minutowymi postojami na ładowanie. Owszem, jazda była spokojna, ale przekaz jest jasny.
Topowe wersje mają akumulatory o pojemności ponad 110–116 kWh, co przekłada się na ponad 500 km zasięgu według WLTP. W segmencie dużych luksusowych vanów to niebagatelna wartość.
Bazowe odmiany napędzają tylne koła i oferują około 200 kW, czyli 270 KM. Dla żądnych większej trakcji i mocy przewidziano napęd 4MATIC z dwoma silnikami – łączna moc sięga tu niemal 350 kW, czyli 470 KM.
VLE korzysta z rozwiązań znanych z Klasy S, takich jak skrętna tylna oś. Dzięki temu nawet długi van nie przeraża w ciasnych uliczkach czy podczas parkowania.
Wnętrze? Mercedes-Benz czerpie garściami z koncepcyjnego Vision V. Kierowca ma przed sobą panoramiczny ekran MBUX Hyperscreen, napędzany nowym systemem MB.OS z usługami Google.
Pasażerowie mogą liczyć na prawdziwy Private Lounge: inteligentne oświetlenie ambientowe, nagłośnienie Burmester i opcjonalny, 65-calowy ekran dla tylnej części kabiny. To już nie van, a mobilne kino.
Choć cała uwaga skupia się na elektryfikacji, Mercedes-Benz nie rezygnuje z silników spalinowych. W fabryce w Vitorii będą powstawać także wersje z klasycznym napędem – dla tych, którzy cenią praktyczność dużego MPV, ale nie są gotowi na pełną elektryfikację.
Marcowa premiera pokaże, ile z koncepcyjnych fajerwerków trafi do produkcji seryjnej. Jedno jest pewne: Mercedes-Benz nie chce już, by jego vany były tylko środkiem transportu. Ambicją jest poziom stylu i komfortu godny najlepszych limuzyn marki.