Toyota Highlander wkracza w erę elektryczną
Toyota znów sięga po sprawdzoną strategię teasowania, ujawniając tylko tyle, by wywołać zamieszanie wokół nowej generacji Highlandera. Ten od lat uchodził za bezpieczny, zachowawczy wybór dla rodzin, ale teraz szykuje się do radykalnej przemiany. Wszystko wskazuje na to, że Toyota zamierza całkowicie zmienić tożsamość jednego ze swoich najpopularniejszych SUV-ów i wprowadzić go prosto w erę elektryczną.
Najnowsze zdjęcia i przecieki sugerują, że nowy Highlander zadebiutuje jako model na rok 2027, dumnie prezentując oznaczenia BEV i AWD. Jeśli te informacje się potwierdzą, dobrze znane silniki spalinowe, a nawet klasyczne hybrydy, odejdą do lamusa. Plan Toyoty jest prosty, ale odważny: przekształcić Highlandera w w pełni elektrycznego, trzyrzędowego SUV-a, który stanie do walki z takimi rywalami jak Kia EV9 czy Hyundai Ioniq 9.
Taka zmiana strategii tłumaczy też niedawne pojawienie się większego Grand Highlandera. Większy brat pozostaje opcją dla tych, którzy wolą napęd benzynowy lub hybrydowy, podczas gdy standardowy Highlander ma stać się technologiczną wizytówką marki. Wstępne zdjęcia wnętrza pokazują jaśniejszą, bardziej przestronną kabinę z ogromnym panoramicznym dachem i w pełni cyfrowym kokpitem. Atmosfera przypomina raczej nowoczesnego RAV4 niż nieco toporne wnętrze, do którego Highlander przyzwyczaił przez lata.
Dla marki, która przez lata traktowała auta elektryczne z rezerwą i promowała hybrydy jako rozsądny kompromis, przekształcenie Highlandera w BEV to jasny sygnał. Nawet w Japonii przekaz został zrozumiany: w tym segmencie bez pełnej elektryfikacji nie ma już czego szukać.
Czy elektryczny Highlander z napędem na cztery koła zachowa reputację niezawodnego rodzinnego towarzysza, czy zginie w tłumie ekranowych crossoverów – to się dopiero okaże. Oficjalna premiera powinna rozwiać wątpliwości. Już teraz jednak wiadomo, że to nie będzie ten sam Highlander, na którym wychowały się całe pokolenia.