1/63
Škoda Epiq: elektryczny kompakt bez zadęcia
Autor auto.pub |
Opublikowano:
10.02.2026
Škoda w końcu odsłoniła swoją nową nadzieję – model Epiq, który ma przybliżyć auta elektryczne zwykłym kierowcom. Dotąd elektryczna ofensywa marki oznaczała głównie duże i drogie SUV-y. Epiq to świadomy powrót do korzeni: auto rozsądne, przestronne i – co najważniejsze – wycenione tak, by nie odstraszać klientów powrotem do spalinowych alternatyw.
Nowość plasuje się w klasie kompaktów, mierząc niespełna 4,2 metra długości. Wnętrze, zgodnie z czeską tradycją, wykorzystano z niemal złośliwą efektywnością. Bagażnik ma 475 litrów pojemności – to wynik wręcz prowokacyjny w tym segmencie, przewyższający niejednego większego rywala. Stylistyka, określana jako Modern Solid, jest powściągliwa i praktyczna. Minimalizm spotyka się tu z cichą solidnością. T-kształtne światła LED i zamknięty przód Tech Deck jasno pokazują, że to nowa era, a nie kolejna wariacja na temat Kamiqa.
Rozsądek zamiast rekordów
Pod względem technicznym Epiq oferuje zasięg, który zadowoli zarówno miejskich kierowców, jak i tych, którzy czasem wyjadą poza miasto. Przewidziano trzy wersje. Najmocniejsza, Epiq 55, ma baterię 55 kWh i obiecuje do 430 kilometrów na jednym ładowaniu. Na papierze wygląda to bardzo przyzwoicie.
Skromniejsze Epiq 35 i Epiq 40 korzystają z akumulatora 38,5 kWh i zapewniają około 315 kilometrów zasięgu. Znana hierarchia Škody jest tu widoczna. Podstawowa wersja obsługuje tylko ładowanie DC o mocy 50 kW, więc oszczędni klienci spędzą przy szybkich ładowarkach więcej czasu. Wyższe odmiany przyjmują do 133 kW, co znacznie ułatwia dłuższe podróże.
Cyfrowo, ale z umiarem
W środku Epiq podąża wyraźnie cyfrową ścieżką. Centralny ekran o przekątnej 13 cali dominuje deskę rozdzielczą. Na szczęście Škoda nie popadła w dotykową obsesję – na kierownicy wciąż są fizyczne przyciski i pokrętła, co pozwala zachować odrobinę rozsądku na co dzień. W kabinie nie brakuje materiałów z recyklingu – to już obowiązkowy ukłon w stronę przepisów i ekologicznie nastawionych klientów.
Cena – prawdziwe pole bitwy
Epiq ma trafić na rynek około 2026 roku, a celowana cena to około 25 000 euro. To ambitna deklaracja. W tej kwocie auto staje w szranki z benzynowym Kamiqiem i coraz liczniejszą grupą budżetowych elektryków. Czy Škoda faktycznie zdoła zbudować ten model z zyskiem za takie pieniądze, czy to tylko optymistyczny cel marketingowy – czas pokaże.
Jedno już wiadomo: intencje są jasne. Epiq to sygnał, że Škoda nie zamierza porzucać praktycznego DNA w erze elektryków. Zamiast gonić za przesadą czy nowinkami, próbuje sprawić, by samochód elektryczny znów był czymś normalnym.
Rozsądek zamiast rekordów
Pod względem technicznym Epiq oferuje zasięg, który zadowoli zarówno miejskich kierowców, jak i tych, którzy czasem wyjadą poza miasto. Przewidziano trzy wersje. Najmocniejsza, Epiq 55, ma baterię 55 kWh i obiecuje do 430 kilometrów na jednym ładowaniu. Na papierze wygląda to bardzo przyzwoicie.
Skromniejsze Epiq 35 i Epiq 40 korzystają z akumulatora 38,5 kWh i zapewniają około 315 kilometrów zasięgu. Znana hierarchia Škody jest tu widoczna. Podstawowa wersja obsługuje tylko ładowanie DC o mocy 50 kW, więc oszczędni klienci spędzą przy szybkich ładowarkach więcej czasu. Wyższe odmiany przyjmują do 133 kW, co znacznie ułatwia dłuższe podróże.
Cyfrowo, ale z umiarem
W środku Epiq podąża wyraźnie cyfrową ścieżką. Centralny ekran o przekątnej 13 cali dominuje deskę rozdzielczą. Na szczęście Škoda nie popadła w dotykową obsesję – na kierownicy wciąż są fizyczne przyciski i pokrętła, co pozwala zachować odrobinę rozsądku na co dzień. W kabinie nie brakuje materiałów z recyklingu – to już obowiązkowy ukłon w stronę przepisów i ekologicznie nastawionych klientów.
Cena – prawdziwe pole bitwy
Epiq ma trafić na rynek około 2026 roku, a celowana cena to około 25 000 euro. To ambitna deklaracja. W tej kwocie auto staje w szranki z benzynowym Kamiqiem i coraz liczniejszą grupą budżetowych elektryków. Czy Škoda faktycznie zdoła zbudować ten model z zyskiem za takie pieniądze, czy to tylko optymistyczny cel marketingowy – czas pokaże.
Jedno już wiadomo: intencje są jasne. Epiq to sygnał, że Škoda nie zamierza porzucać praktycznego DNA w erze elektryków. Zamiast gonić za przesadą czy nowinkami, próbuje sprawić, by samochód elektryczny znów był czymś normalnym.